Premier Węgier Viktor Orban stanowczo zaprzeczył, jakoby kraj potrzebował oszczędności budżetowych, nazywając takie sugestie „wierutnym kłamstwem”. Deklaracja pada w momencie, gdy węgierska gospodarka, według danych przytaczanych przez agencję Reuters, zmaga się z najsłabszym stanem od 16 lat.
Podczas wiecu wyborczego premier Viktor Orban oświadczył, że stan węgierskiej gospodarki nie wymaga wprowadzania żadnych oszczędności. Podkreślił, że „niczego nie powinno się ludziom odbierać” i zapowiedział, że w przypadku wygranej w wyborach nie zmieni kluczowych programów socjalnych, takich jak dopłaty do kredytów hipotecznych.
Słowa te stoją w kontraście do danych ekonomicznych. Jak zauważa Reuters, w III kwartale ubiegłego roku realny wzrost PKB na Węgrzech wyniósł zaledwie 0,3 proc., co jest wynikiem trzykrotnie niższym niż w tym samym okresie w Polsce. To najsłabszy wynik gospodarczy kraju w ciągu 16 lat rządów Orbana.
Pod koniec ubiegłego roku węgierski rząd dokonał zmian w założeniach budżetowych, aby umożliwić zwiększenie wydatków przedwyborczych. Działania te spotkały się z reakcją agencji ratingowej Fitch, która obniżyła perspektywę długu publicznego Węgier do negatywnej.
Wielu ekonomistów, na których powołuje się Reuters, jest przekonanych, że po ewentualnej wygranej w wyborach Orban będzie zmuszony do „zaciskania pasa”. Ma to być konsekwencją dużych wydatków poniesionych w trakcie kampanii wyborczej.
Zdaniem premiera Orbana deficyt budżetowy, który w ostatnich latach przekraczał rządowe cele, będzie zmniejszany „spokojnie, powoli i stopniowo”, w miarę poprawy sytuacji gospodarczej. Polityk zadeklarował również utrzymanie zwolnienia z podatku dochodowego dla matek posiadających co najmniej dwójkę dzieci.
Źródło: https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-orban-nie-zamierza-ciac-wydatkow-na-wegrzech-a-kraj-pograza,nId,22545870