Polski system elektroenergetyczny na początku roku pracował pod historycznym obciążeniem, notując rekordowe zapotrzebowanie na moc oraz rekordową generację energii. Mroźna pogoda sprawiła, że Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) odnotowały wartości, jakich nie widziano nigdy wcześniej, co wywołało pytania o stabilność i bezpieczeństwo dostaw prądu w kraju.
Do pierwszego historycznego rekordu doszło 9 stycznia, kiedy o godzinie 11:45 odnotowano najwyższe w historii zapotrzebowanie na moc, sięgające 27,6 GW netto (29,2 GW brutto). Poprzedni rekord padł dokładnie dwa lata wcześniej, również 9 stycznia.
Zaledwie pięć dni później, 14 stycznia, padł kolejny rekord, tym razem dotyczący produkcji. Po raz pierwszy w historii krajowa generacja energii przekroczyła barierę 30 GW, osiągając 30,5 GW brutto, co prezes PSE Grzegorz Onichimowski określił jako „trójkę z przodu”. W tym czasie Polska eksportowała około 2,3 GW mocy za granicę.
Analitycy są zgodni, że główną przyczyną gwałtownego wzrostu zapotrzebowania były niskie temperatury. Jak wskazują eksperci, w warunkach zimowych spadek średniej dobowej temperatury o 1 stopień Celsjusza przekłada się na wzrost maksymalnego zapotrzebowania o około 280 MW, głównie z powodu intensywniejszego ogrzewania, w tym pracy pomp ciepła.
W odpowiedzi na obawy o ryzyko blackoutu, Polskie Sieci Elektroenergetyczne zapewniły, że system pracuje stabilnie. Kluczem do bezpieczeństwa okazał się działający miks energetyczny, a nie pojedyncze źródło energii. W momencie rekordowej produkcji niemal 60% generacji pochodziło z węgla, ponad 21% ze źródeł odnawialnych, a niecałe 14% z gazu.
Mimo że w pierwszych dniach stycznia udział elektrowni wiatrowych w produkcji energii sięgał nawet 30%, to w momencie szczytowego zapotrzebowania 9 stycznia ich wkład był mniejszy. Średni udział OZE w pokryciu szczytowego zapotrzebowania wyniósł około 14,5%, podczas gdy w innych okresach było to blisko 22%.
Według danych PSE, w momencie rekordowego zapotrzebowania nadwyżka dostępnej mocy wynosiła 15%, podczas gdy wymagane minimum to 9%, co oznacza, że zachowany był odpowiedni margines bezpieczeństwa. Co ciekawe, eksperci wskazują, że największe ryzyko dla systemu energetycznego występuje nie podczas siarczystych mrozów, lecz w okresach przejściowych, jak listopad, gdy konwencjonalne elektrownie nie pracują z pełną mocą, a pogoda może ograniczać produkcję z wiatru i słońca.
Źródło: https://businessinsider.com.pl/gospodarka/polska-energetyka-bije-rekordy-system-dziala-stabilnie-i-bezpiecznie/mhq5erz