Nadchodzą niespokojne czasy, a świat może stanąć w obliczu globalnego kryzysu już w 2026 roku. Jak wynika z najnowszego raportu Global Risk Report, największym zagrożeniem dla globalnej stabilności nie jest już konflikt zbrojny, lecz konfrontacja geoekonomiczna, czyli wykorzystywanie gospodarki jako pola do wywierania presji politycznej.
Zgodnie z raportem, publikowanym przy okazji Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, aż 18 proc. ankietowanych liderów biznesu, naukowców i polityków uznało konfrontację geoekonomiczną za główne zagrożenie dla świata. Oznacza to celowe używanie narzędzi takich jak bariery handlowe, sankcje gospodarcze czy kontrola nad łańcuchami dostaw w celu osiągania korzyści geopolitycznych.
To znacząca zmiana w postrzeganiu ryzyka w porównaniu z ubiegłym rokiem. W poprzedniej edycji badania na pierwszym miejscu listy zagrożeń znajdowała się wojna między państwami, a konfrontacja geoekonomiczna była dopiero na trzeciej pozycji. Obecnie konflikt zbrojny spadł na drugie miejsce, wskazany przez 14 proc. ankietowanych, a na trzecim znalazły się ekstremalne zjawiska pogodowe (8 proc. wskazań).
Autorzy raportu zwracają również uwagę na rosnące obawy przed spowolnieniem gospodarczym i inflacją, które awansowały w rankingu zagrożeń o osiem pozycji. Mimo to wciąż wyżej na liście plasują się takie problemy jak dezinformacja, polaryzacja społeczna czy cyberbezpieczeństwo.
Z opinii ponad 1300 respondentów wyłania się ponury obraz najbliższej przyszłości. Aż połowa ekspertów spodziewa się w ciągu najbliższych dwóch lat silnych wstrząsów i kryzysów na skalę globalną, a 40 proc. uważa, że sytuacja będzie po prostu niestabilna. Odsetek pesymistów jest jeszcze większy, gdy pytanie dotyczy perspektywy dziesięcioletniej.
Raport podkreśla, że u podłoża tych obaw leży erozja międzynarodowej współpracy. Jak napisali autorzy, spadek zaufania, wzrost protekcjonizmu i osłabienie praworządności zagrażają długotrwałym relacjom handlowym i inwestycyjnym, zwiększając podatność świata na konflikty, w których „konfrontacja zastępuje współpracę”.
Ankietowani eksperci są przekonani, że instrumentalne traktowanie gospodarki i używanie jej jako pola walki musi w końcu negatywnie odbić się na jej kondycji. Rosnący strach przed konfrontacją geoekonomiczną idzie w parze ze zwiększonymi obawami o globalne spowolnienie, pęknięcie baniek spekulacyjnych i niestabilność finansową w nadchodzących latach.
Źródło: https://www.pb.pl/gospodarka-jak-pole-walki-konfrontacja-ekonomiczna-to-preludium-swiatowego-kryzysu-1255246