Od ośmiu miesięcy w Polsce systematycznie rośnie liczba osób bez pracy, a sytuacja na rynku staje się coraz bardziej napięta. Ekonomista Mariusz Kękuś w rozmowie z Radiem Maryja alarmuje, że to niepokojące zjawisko jest „żółtą lampką” dla gospodarki, której nie można lekceważyć.
Jak wskazują dane, obecnie w urzędach pracy zarejestrowanych jest około 935 tysięcy osób bezrobotnych. Według eksperta ten wzrost, utrzymujący się ósmy miesiąc z rzędu, nie jest jedynie efektem sezonowym, a sygnałem głębszych problemów gospodarczych.
Jednym z głównych powodów pogarszającej się sytuacji są rosnące koszty pracy i prowadzenia działalności. Przedsiębiorcy, mierząc się z presją kosztową, decydują się na restrukturyzacje i ograniczanie zatrudnienia, a w niektórych przypadkach nawet na przenoszenie firm za granicę.
Ekonomista zwraca uwagę na fundamentalny problem, jakim jest niski poziom inwestycji. Pod tym względem Polska znajduje się w ogonie Unii Europejskiej w relacji do PKB, co hamuje długofalowy rozwój i tworzenie nowych, stabilnych miejsc pracy.
Szczególnie niepokojąca jest sytuacja ludzi młodych. W niektórych miastach bezrobocie wśród osób do 30. roku życia wzrosło rok do roku nawet o 40 procent. Zjawisko to jest silnie zróżnicowane regionalnie – od niespełna 4 proc. bezrobocia w Wielkopolsce do niemal 10 proc. na Warmii i Mazurach.
Zdaniem Mariusza Kękusia „żółta lampka” to ostrzeżenie, że polska gospodarka stoi przed koniecznością podjęcia strategicznych decyzji. Sytuację komplikują również wysokie koszty życia, niska waloryzacja emerytur i „fatalny stan” budżetu państwa, co ogranicza możliwości wsparcia socjalnego i stymulowania rynku.
Źródło: https://www.radiomaryja.pl/informacje/gospodarka-spowalnia-m-kekus-pali-nam-sie-zolta-lampka-i-nalezy-przeanalizowac-tego-przyczyny/