Mieszkańcy Śląska i całej Polski zmagają się z ogromnym problemem z dostępnością pelletu, a jego ceny wzrosły nawet do 3000 złotych za tonę. W składach opału brakuje towaru, wprowadzane są limity sprzedaży, a na dostawy trzeba czekać tygodniami.
W składach opału na Śląsku sytuacja jest dramatyczna, a sprzedawcy rozkładają ręce. Wprowadzane są limity sprzedaży, często do 10-15 worków na jednego klienta, by towaru wystarczyło dla jak największej liczby osób. Jak przyznaje sprzedawca z Orzepowic, to co uda się dostać, jest sprzedawane od razu na pniu.
Największym ciosem dla domowych budżetów jest jednak gwałtowny wzrost cen. Tam, gdzie jeszcze rok temu tona pelletu kosztowała około 1500-1700 złotych, dziś cena sięga nawet 3000 złotych. Oznacza to podwyżkę sięgającą 80 procent, która uderza w tysiące gospodarstw domowych.
Główną przyczyną kryzysu na rynku jest niedobór surowca do produkcji pelletu, czyli trocin. Jak wskazują portale branżowe, ceny trocin wzrosły w ostatnim czasie o 100 procent, z poziomu 60-70 złotych do nawet 120 złotych za metr przestrzenny. To bezpośrednio przekłada się na koszt finalnego produktu.
Na alarmującą sytuację zareagował minister energii Miłosz Motyka. Polityk zapowiedział, że rynek może wymagać interwencji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Ma to na celu sprawdzenie, czy wysokie ceny nie są wynikiem nieprawidłowości rynkowych.
Problem dotyka nie tylko Śląska, ale także Pomorza i centralnej Polski, co świadczy o ogólnokrajowym kryzysie. W najtrudniejszej sytuacji znaleźli się właściciele domów, którzy niedawno wymienili piece na ekologiczne źródła ciepła zgodnie z uchwałami antysmogowymi. Część składów próbuje ratować się importem, m.in. z Estonii, co jednak dodatkowo podnosi koszty dla odbiorców końcowych.
Źródło: https://tylkoslask.pl/brakuje-pelletu-mieszkancy-czekaja-na-dostawy-ceny-wzrosly-do-3000-zl-za-tone/