W 2008 roku Donald Tusk, jako premier, składał obietnicę przyjęcia przez Polskę euro do 2011 roku. Dziś, po latach, rząd pod jego przewodnictwem prezentuje zupełnie inne stanowisko, wskazując na mocne argumenty za utrzymaniem złotego.
Podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy w 2008 roku, ówczesny i obecny premier Donald Tusk zapowiadał, że celem rządu jest wejście Polski do strefy euro w 2011 roku. Do zmiany waluty jednak nie doszło, między innymi z powodu globalnego kryzysu finansowego, który rozpoczął się niedługo po tej deklaracji.
W niedawnej rozmowie z brytyjskim dziennikiem „Financial Times”, minister finansów w rządzie Tuska, Andrzej Domański, stwierdził, że obecnie nie widzi żadnego powodu, by Polska przechodziła na euro. Podkreślił, że nasza gospodarka radzi sobie wyraźnie lepiej niż większość krajów strefy euro, co jest kluczowym argumentem za utrzymaniem polskiego złotego.
Poglądy samego Donalda Tuska na kwestię euro ewoluowały na przestrzeni lat. Już w 2019 roku, pisał on w mediach społecznościowych, że „póki co – nie ma tematu” wejścia do strefy euro, wskazując na konieczność prowadzenia odpowiedzialnej polityki finansowej.
Brytyjski dziennik zauważył również, że od wyborów w 2023 roku złoty umocnił się względem euro. Jednocześnie sondaże opinii publicznej wskazują, że większość Polaków jest przeciwna zmianie waluty na euro, co potwierdził minister Domański, zaznaczając jednak, że główne powody obecnej decyzji są ekonomiczne.
Obecne stanowisko rządu jest jasne: Polska, jako jedna z najdynamiczniej rozwijających się gospodarek w UE, nie widzi obecnie istotnych powodów do rezygnacji z własnej waluty. Minister Domański podkreślił, że rośnie liczba danych, badań i argumentów przemawiających za utrzymaniem złotego, a decyzja ta nie jest motywowana politycznie, lecz ekonomicznie.
Źródło: https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-rzad-mowi-o-euro-mamy-coraz-wiecej-danych-badan-i-argumentow,nId,22543275