Polska ma być największym beneficjentem nowego unijnego programu obronnego SAFE, a Komisja Europejska zaakceptowała już krajowy plan wydatkowania blisko 44 mln zł. Inicjatywa, mająca wzmocnić wschodnią granicę, wywołała jednak burzliwą dyskusję polityczną między rządem a Kancelarią Prezydenta.
Jak poinformowano, polski plan narodowy dotyczący wydatkowania pieniędzy w ramach programu SAFE zyskał akceptację Brukseli. Chodzi o kwotę blisko 44 milionów złotych, a nasz kraj ma zostać głównym odbiorcą środków z całego programu.
Przedstawicielka Koalicji Obywatelskiej, Katarzyna Piekarska, określiła inicjatywę jako „przedsięwzięcie dla Polski absolutnie korzystne”. Podkreśliła, że w dzisiejszym niestabilnym świecie środki na obronność są kluczowe, zwłaszcza w kontekście zabezpieczenia wschodniej granicy.
Wątpliwości wobec programu wyraził Alvin Gajadhur z Kancelarii Prezydenta. Argumentował, że Polska opiera swoje zdolności obronne głównie na sprzęcie z USA i Korei Południowej, a wykluczenie dostawców spoza UE nie jest dobrym rozwiązaniem. Według niego głównymi beneficjentami programu będą Francja i Niemcy.
W odpowiedzi na te zarzuty Jakub Stefaniak z PSL wyjaśnił, że rząd zamierza „grać na dwóch fortepianach”, nie rezygnując z kontraktów z USA. Jednocześnie zaznaczył, że filozofią rządu jest, aby aż 80 proc. środków z programu zostało wpompowane w polską gospodarkę.
Źródło: https://www.tokfm.pl/polityka/co-oznacza-program-safe-dla-polski-rzad-probuje-grac-na-dwoch-fortepianach