Szokujące dane z badania Center for Countering Digital Hate ujawniają, że użytkownicy popularnej platformy VRChat doświadczają napastowania średnio co siedem minut. Dynamiczny rozwój wirtualnej rzeczywistości (VR) stawia przed systemem prawnym fundamentalne pytania o to, czy wirtualna przemoc, w tym molestowanie i „gwałty” na awatarach, powinna być traktowana jako przestępstwo.
Badania opublikowane przez Center for Countering Digital Hate wskazują na alarmującą skalę problemu na platformach typu VRChat. Zgodnie z raportem, użytkownicy spotykają się tam z aktami napastowania średnio co siedem minut, co rzuca nowe światło na bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni.
Tradycyjnie pojęcie przestępstwa było nierozerwalnie związane z fizycznym działaniem w świecie realnym. Jednakże, wraz z zacieraniem się granic między rzeczywistością a światem wirtualnym, pojawia się pytanie, czy prawo karne powinno obejmować również aktywność użytkowników w VR, w tym zachowania o charakterze seksualnym.
Problem staje się szczególnie istotny ze względu na rozwój technologii haptycznej. Dzięki niej tzw. wirtualny dotyk może być odczuwany przez użytkownika niemal tak samo intensywnie jak bezpośredni kontakt fizyczny, co sprawia, że doznania w VR stają się coraz bardziej realistyczne i potęgują wagę problemu.
Dynamiczny rozwój wirtualnej rzeczywistości i związanych z nią zagrożeń stawia przed prawodawstwem poważne wyzwanie. Kluczową kwestią staje się konieczność adaptacji przepisów do nowej rzeczywistości technologicznej, w której czyny popełniane w świecie wirtualnym mogą mieć realne i dotkliwe konsekwencje dla ofiar.
Źródło: https://www.rp.pl/rzecz-o-prawie/art43657401-aleksandra-zielinska-wirtualny-zly-dotyk-czy-prawo-nadazy-za-technologia