Wojna w Ukrainie wywołała jeden z najpoważniejszych problemów dla rosyjskiej gospodarki – deficyt rąk do pracy, który szacuje się już na około dwa miliony wakatów. Braki kadrowe stają się coraz bardziej odczuwalne i dotykają zarówno kluczowe sektory usług publicznych, jak i podstawowe zawody.
Największe oficjalnie notowane braki personelu występują w rosyjskim sektorze ochrony zdrowia, gdzie brakuje lekarzy i pielęgniarek. Problem dotyczy jednak także podstawowych zawodów, takich jak kierowcy, z których wielu zmobilizowano na front. Puste etaty zgłaszają także firmy ochroniarskie oraz służby komunalne.
Te proste, ale kluczowe prace, były wcześniej w dużej mierze wykonywane przez migrantów zarobkowych. Jak wskazują eksperci, liczba pracowników z Azji Centralnej i Kaukazu wyraźnie się w Rosji zmniejszyła. To właśnie ich odpływ w znacznym stopniu przyczynia się do obecnego kryzysu na rynku pracy.
Za odpływem migrantów stoją dwa główne powody. Po pierwsze, spadła atrakcyjność finansowa pracy w Rosji ze względu na sytuację gospodarczą i niekorzystne kursy walut. Po drugie, drastycznie wzrosło ryzyko przymusowego wcielenia do armii i wysłania na tereny okupowane w Ukrainie.
Eksperci wskazują na liczne przypadki, w których obywatele państw Wspólnoty Niepodległych Państw, m.in. Uzbekistanu, byli werbowani do prac budowlanych przy odbudowie np. Mariupola. Na miejscu byli jednak szantażowani i zmuszani do podpisywania kontraktów na służbę w rosyjskiej armii.
W rezultacie Rosja traci na rzecz innych, bezpieczniejszych i bardziej atrakcyjnych rynków pracy w Azji i Europie, które coraz szerzej otwierają się na migrantów. Problem dotyczy nie tylko prostych zawodów – brakuje również informatyków i innych wysoko wykwalifikowanych specjalistów, a problemu nie rozwiązują nawet bardzo wysokie płace oferowane np. w sektorze zbrojeniowym.
Źródło: https://www.money.pl/gospodarka/tak-wojna-putina-uderzyla-w-gospodarke-rosji-dwa-miliony-wakatow-7251126688956993v.html