W sobotę rano w Lubartowie (woj. lubelskie) bezpodstawnie uruchomiono syreny alarmowe w związku z rosyjskimi atakami na Ukrainę. Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk określił to zdarzenie jako „wypadek przy pracy”.
Wiceminister Cezary Tomczyk, komentując sobotnie zdarzenie, stwierdził, że był to „wypadek przy pracy”. Podkreślił jednocześnie, że „lepiej dwa razy włączyć syrenę w taki sposób, niż raz nie włączyć, kiedy naprawdę będzie zagrożenie z powietrza”. Dodał, że takie sytuacje, choć rzadkie, uczą społeczeństwo, jak poważnie należy podchodzić do sygnałów alarmowych.
Według wiceszefa MON do modulowanego dźwięku syren należy podchodzić bardzo poważnie, ponieważ dotyczy on możliwego zagrożenia z powietrza. Zaznaczył, że dzięki takim incydentom można przypominać o wadze alarmów.
Poranny alarm miał związek ze zmasowanymi atakami rakietowymi Rosji na Ukrainę. W odpowiedzi na aktywność rosyjskiego lotnictwa dalekiego zasięgu, Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o poderwaniu polskiego lotnictwa wojskowego i postawieniu w stan gotowości naziemnych systemów obrony.
Jak poinformował Tomczyk, kierownictwo resortu obrony zostało postawione na nogi dwukrotnie w ciągu nocy i poranka. Pierwszy raz w związku z nalotem na Lwów, a drugi z powodu poderwania się rosyjskich myśliwców z pociskami hipersonicznymi, które mogły zagrozić Polsce.
Syreny w Lubartowie zostały uruchomione po otrzymaniu informacji z Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego o rzekomo zbliżającym się do miasta obiekcie. Jak ustalono, służby wojewody lubelskiego nie wydawały polecenia uruchomienia syren.
Trwa wyjaśnianie, czy mogło dojść do dezinformacji. W związku z incydentem wojewoda lubelski zapowiedział na poniedziałek spotkanie ze starostami i urzędnikami zarządzania kryzysowego w celu omówienia procedur powiadamiania mieszkańców o zagrożeniu.
Źródło: https://www.rmf24.pl/regiony/lublin/news-wypadek-przy-pracy-w-lubartowie-tomczyk-ujawnia-co-sie-dzial,nId,8047432