Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) coraz głośniej mówi o samodzielnym starcie w wyborach parlamentarnych w 2027 roku. Według analiz, taka strategia ma na celu nie tylko zachowanie niezależności, ale przede wszystkim otwarcie drogi Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi do objęcia stanowiska premiera, stawiając partię w roli kluczowego gracza, o którego względy będą zabiegać zarówno KO, jak i PiS.
Liderzy PSL konsekwentnie powtarzają, że ich jedyną opcją na wybory w 2027 roku jest start z własnej listy, wykluczając sojusz wyborczy z Koalicją Obywatelską. Taki ruch ma zapewnić partii pełną swobodę w wyborze przyszłego koalicjanta rządowego, co nie byłoby możliwe w przypadku startu w jednym bloku z formacją Donalda Tuska.
Strategia ta otwiera drzwi do rozmów z Prawem i Sprawiedliwością po wyborach. Startując samodzielnie, PSL unika jednoznacznego przypisania do jednego obozu politycznego, co de facto zamykałoby drogę do ewentualnego gabinetu tworzonego z PiS, a jednocześnie znacząco zwiększa pozycję negocjacyjną ludowców.
To wyraźna zmiana w porównaniu do ostatnich lat, gdy PSL trwale związało się z Platformą Obywatelską, odrzucając współpracę z partią Jarosława Kaczyńskiego. Celem obecnego manewru jest przekształcenie Władysława Kosiniaka-Kamysza z roli partnera w koalicji w centralną postać polskiej polityki, która mogłaby realnie walczyć o najwyższe stanowisko w państwie.
W scenariuszu, w którym po wyborach w 2027 roku ani KO, ani PiS nie będą w stanie samodzielnie utworzyć rządu, PSL może stać się języczkiem u wagi. Wówczas zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Donald Tusk, mogliby być skłonni zaoferować ludowcom stanowisko premiera, aby tylko zdobyć władzę lub zablokować powrót głównego rywala do rządzenia.
Źródło: https://www.rp.pl/polityka/art43758021-marek-migalski-psl-w-walce-o-premierostwo-dla-swego-lidera