Partia Prawo i Sprawiedliwość złożyła 12 maja 2026 roku w Sejmie projekt ustawy, który ma na celu całkowitą delegalizację działalności związanej z obrotem kryptoaktywami w Polsce. Nowe przepisy wprowadzają surowe sankcje, w tym karę do 10 lat pozbawienia wolności, co stanowi fundamentalną zmianę dla rynku i znacząco zwiększa ryzyko regulacyjne dla inwestorów.
Zgodnie z propozycją złożoną przez posłów Prawa i Sprawiedliwości, prowadzenie działalności polegającej na umożliwianiu obrotu kryptoaktywami zostałoby uznane za nieuczciwą praktykę rynkową i w konsekwencji zakazane. Zakaz objąłby giełdy, kantory online, a także operatorów bankomatów kryptowalutowych. Celem regulacji, jak wskazują jej autorzy, jest ochrona konsumentów i wzmocnienie bezpieczeństwa finansowego państwa przed nieuregulowanym rynkiem.
Co istotne, projekt nie przewiduje zakazu samego posiadania kryptowalut przez obywateli. Oznacza to, że osoby, które już posiadają aktywa takie jak Bitcoin czy Ethereum, nie łamałyby prawa. Jednak legalny zakup, sprzedaż lub wymiana tych aktywów na terenie Polski stałyby się niemożliwe, co w praktyce odcięłoby polskich inwestorów od regulowanych, krajowych platform i zmusiło ich do poszukiwania alternatyw za granicą.
Projekt ustawy wprowadza bardzo rygorystyczne sankcje za prowadzenie działalności w zakresie kryptoaktywów. Najpoważniejszą z nich jest kara pozbawienia wolności do lat 10. Aby skutecznie egzekwować nowe prawo, kluczowe instytucje państwowe miałyby otrzymać specjalne uprawnienia. Proponowane mechanizmy kontroli i egzekwowania zakazu obejmują:
Propozycja Prawa i Sprawiedliwości wprowadza ogromną niepewność i znacząco zwiększa ryzyko regulacyjne dla wszystkich podmiotów działających w sektorze kryptoaktywów w Polsce. Eksperci ostrzegają, że tak restrykcyjne przepisy mogą doprowadzić do praktycznej likwidacji legalnego rynku kryptowalut w kraju. Polskie firmy z tej branży mogą być zmuszone do przeniesienia działalności za granicę, a inwestorzy stracą dostęp do lokalnych, regulowanych platform, co paradoksalnie może obniżyć ich bezpieczeństwo.
Stanowisko PiS stoi w ostrej sprzeczności z niektórymi innymi pomysłami pojawiającymi się w debacie publicznej, jak chociażby propozycje stworzenia w Polsce tzw. „przystani dla bitcoina”, mającej na celu przyciągnięcie innowacji i kapitału. Radykalny projekt PiS, krytykowany nawet przez wiceprezesa partii Mateusza Morawieckiego, który stwierdził, że „nie można chować głowy w piasek na rozwój technologii”, może zahamować rozwój technologii blockchain w Polsce. Bezpieczeństwo inwestycji w obecnym klimacie politycznym staje się więc niezwykle trudne do oceny.
https://www.rp.pl/publicystyka/art40356501-polityka-kryptokreatywna-pis-kryptoaktywa-i-kreatywne-szukanie-pieniedzy