Wpadka posła Lewicy Andrzeja Szejny dotycząca luksusowego zegarka zyskała nowe życie za sprawą popularnego komika. Pamiętny wywiad z Sejmu, w którym polityk w zaskakujący sposób tłumaczył się z drogiego czasomierza, stał się częścią programu stand-upera Mateusza Sochy.
Sprawa rozpoczęła się, gdy dziennikarz zauważył, że Andrzej Szejna nosi zegarek przypominający luksusowy model Omega Speedmaster, wart kilkadziesiąt tysięcy złotych. Problem w tym, że kosztowny przedmiot nie został uwzględniony w oświadczeniu majątkowym posła.
Podczas rozmowy z reporterem Telewizji wPolsce24 w Sejmie, polityk początkowo przyznał, że ma na ręku zegarek marki Omega. Jednak po pytaniu o brak zegarka w oświadczeniu majątkowym, Szejna stwierdził, że „musi sobie przypomnieć, co to za zegarek”, a następnie zaprzeczył, by była to Omega.
Sejmowa rozmowa i nietypowe tłumaczenia posła stały się inspiracją dla stand-upera Mateusza Sochy. Komik w swoim programie szczegółowo opisał reakcję polityka, określając ją jako „error” i moment, w którym „mózg przestaje działać”. Występ, w którym Socha naśladował zmieniające się emocje Szejny – od dumy po strach – rozbawił publiczność.
W kolejnych dniach po sejmowym wywiadzie Andrzej Szejna przedstawiał nowe wersje na temat pochodzenia zegarka. Ostatecznie polityk stwierdził, że czasomierz jest jedynie „repliką” i „wakacyjną pamiątką”, co było sprzeczne z jego wcześniejszymi wypowiedziami. Sprawa stała się symbolem niejasnych tłumaczeń w polityce, a teraz również elementem satyry.
Źródło: https://wpolityce.pl/polityka/752063-stand-uper-wysmial-szejne-przywolal-rozmowe-posla-z-wpolsce24