W poniedziałek wieczorem w Lekowie na Mazowszu na prywatną posesję spadł dron należący do wojska. Incydent, w którym nikt nie ucierpiał, miał miejsce podczas rutynowych ćwiczeń jednostki specjalnej GROM.
W poniedziałkowy wieczór na terenie gospodarstwa w miejscowości Lekowo (woj. mazowieckie) doszło do upadku małego drona rozpoznawczego. Zdarzenie nie spowodowało żadnych zniszczeń materialnych, a co najważniejsze, nikt nie odniósł obrażeń.
Bezzałogowiec należał do warszawskiej jednostki GROM, która prowadziła w tym rejonie zaplanowane wcześniej, rutynowe ćwiczenia wojskowe. Jak podano w źródle, mieszkańcy regionu byli uprzedzeni o planowanych manewrach żołnierzy.
Sprawą zajął się zespół dochodzeniowo-śledczy Żandarmerii Wojskowej z Przasnysza. Funkcjonariusze zabezpieczyli miejsce zdarzenia i przesłuchali świadków, aby dokładnie ustalić przebieg incydentu.
Głównym celem postępowania jest wyjaśnienie przyczyny upadku maszyny. Śledczy ustalają, czy była to usterka techniczna, czy błąd operatora drona. Na razie nie podano oficjalnych wniosków w tej sprawie.
Do sprawy odniósł się minister spraw wewnętrznych i administracji, Marcin Kierwiński. W rozmowie z RMF FM potwierdził, że był to polski dron wojskowy i zapewnił, że nie ma powodów do niepokoju.
Minister podkreślił, że nie było to zdarzenie związane z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej przez obcy obiekt. Jednocześnie ostrzegł, że w przyszłości mogą pojawiać się prowokacje z użyciem dronów-wabików przekraczających granicę.
Źródło: https://www.rmf24.pl/regiony/warszawa/news-dron-spadl-na-gospodarstwo-w-lekowie-wiadomo-do-kogo-nalezal,nId,8051012