Na stole pojawiła się propozycja dołączenia Polski do międzynarodowej „Rady Pokoju”, inicjatywy związanej z Donaldem Trumpem. Wejście do tego gremium wiąże się jednak z gigantycznym kosztem w wysokości 1 miliarda dolarów i napotyka na poważne przeszkody prawne oraz budżetowe.
Kluczową barierą dla udziału Polski w inicjatywie są finanse. Jak wynika z doniesień, wpisowe za dołączenie do „Rady Pokoju” wynosi aż 1 miliard dolarów, a minister finansów Andrzej Domański już zapowiedział, że w planach budżetowych na 2026 rok nie przewidziano takiego wydatku.
Kolejną przeszkodą są ograniczenia wynikające z polskiego prawa. Przedstawiciele rządu i prezydenta podkreślają, że decyzja o przystąpieniu do tego typu organizacji wymagałaby uprzedniej zgody parlamentu oraz inicjatywy ze strony rządu, co znacząco komplikuje cały proces.
„Rada Pokoju” została powołana 22 stycznia podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, a jej inicjatorem był Donald Trump. W gronie 20 państw założycielskich znalazły się m.in. Arabia Saudyjska, Turcja, Węgry oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie, a celem organizacji ma być budowanie globalnej stabilizacji.
Polska, mimo otrzymania zaproszenia, nie znalazła się w gronie państw założycielskich. Premier Donald Tusk zaznaczył, że decyzja w tej sprawie będzie podejmowana z uwzględnieniem interesu narodowego, a szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz poinformował, że potrzeba więcej czasu i analiz, aby podjąć ostateczną, zgodną z konstytucją decyzję.
Propozycja jest przedstawiana jako szansa na wzmocnienie wschodniej flanki NATO i zwiększenie bezpieczeństwa kraju, a także jako kwestia prestiżu na arenie międzynarodowej. Jednak wysokie koszty i skomplikowane wymogi konstytucyjne sprawiają, że szybka decyzja w tej sprawie jest mało prawdopodobna, a polskie władze podchodzą do niej z dużą ostrożnością.
Źródło: https://businessinsider.com.pl/polityka/stala-baza-usa-w-polsce-propozycja-karola-nawrockiego/ft5ys8n