Środowe mecze Ligi Mistrzów przyniosły polskim kibicom prawdziwy rollercoaster emocji. Robert Lewandowski najpierw pechowo skierował piłkę do własnej bramki, by później zrehabilitować się golem dla Barcelony. Nicola Zalewski popisał się kapitalną asystą, jednak jego Atalanta ostatecznie przegrała swoje spotkanie.
W wyjazdowym meczu FC Barcelony ze Slavią Praga działo się naprawdę dużo. Robert Lewandowski przeżył nietypowe chwile, gdy w 44. minucie piłka po rykoszecie odbiła się od jego barku i wpadła do siatki jego zespołu. Kapitan reprezentacji Polski zdołał jednak odkupić winy w 71. minucie, kiedy to skutecznie skierował piłkę do bramki rywali, przyczyniając się do zwycięstwa 4:2.
Nicola Zalewski również zapisał się w protokole meczowym, ale w znacznie bardziej pozytywny sposób. W 16. minucie spotkania z Athletikiem Bilbao polski skrzydłowy posłał precyzyjne dośrodkowanie z narożnika pola karnego. Piłka idealnie trafiła na głowę Gianluci Scamaccy, który otworzył wynik spotkania dla Atalanty.
Mimo znakomitego otwarcia, wieczór dla drużyny z Bergamo zakończył się porażką. Po asyście Zalewskiego Atalanta straciła kontrolę nad meczem i pozwoliła rywalom z Bilbao na strzelenie trzech bramek. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 2:3 dla gości, a Zalewski opuścił boisko w 66. minucie. Jego świetny występ indywidualny nie przełożył się na zdobycz punktową zespołu.
Środowe występy Polaków w Lidze Mistrzów miały słodko-gorzki smak. Podczas gdy Lewandowski po pechowym samobóju ostatecznie mógł cieszyć się ze zwycięstwa i własnego gola, tak błysk geniuszu Zalewskiego nie wystarczył, by jego Atalanta zdobyła choćby punkt. To pokazuje, jak indywidualne popisy czołowych zawodników nie zawsze idą w parze z końcowym sukcesem drużyny w europejskich pucharach.
Źródło: https://www.sport.pl/pilka/7,64946,32545801,gral-nie-tylko-lewandowski-zalewski-bohaterem-atalanty.html